czwartek, 24 kwietnia 2014

PROJEKT OGRODU - etap II - WYBÓR PROJEKTANTA

Gdy już przebrnęliście przez proces decyzyjny zlecić projekt ogrodu czy nie  i zapadła decyzja pozytywna, oraz po rozeznaniu ile kosztuje taki projekt przyszła kolej na wybór projektanta.

No właśnie - komu zlecić wykonanie projektu naszego ogrodu? Wybierając projektanta kierujemy się następującymi kryteriami:
 
1.  Z ugruntowaną pozycją  vs początkujący
Projektant z praktyką z pewnością będzie droższy niż początkujący, zapewne również czas oczekiwania na projekt może być dłuższy, gdyż projektant ma więcej zleceń, opracowywanych symultanicznie. Bywa, że nie ma już "młodzieńczego zapału", za to pracuje według wyuczonych schematów, co nie zawsze jest dobre dla ogrodu. Jego niezaprzeczalną zaletą jest doświadczenie - wie co się sprawdza w praktyce, wie gdzie warto kupować, jakie są ceny, pomoże w wyborze wykonawcy, doradzi na każdym etapie powstawania ogrodu. Zapewne popełni mniej pomyłek niż nowicjusz - w końcu uczył się już jakiś czas temu i etap "douczania" na ogrodach klientów ma dawno za sobą.

2. Znany (popularny) vs lokalny ("swój")
Można szukać znanego projektanta, mistrza który się przebił i jest promowany w mediach - po części dlatego, że jest bardzo dobry w tym co robi, a po części dlatego, że jest - po prostu - znany. Jest to z pewnością rozwiązanie kosztowne, lecz przez niektórych Inwestorów powierzenie swojego ogrodu osobie "z nazwiskiem" jest bardzo pożądane.
Minusy? Prócz ceny, z reguły jest to odległość od miejsca projektowania (po wizji lokalnej pozostaje kontakt mailowy - telefoniczny, a to bywa dla Klienta niewygodne) a bywa, że i pewne "rozbieganie" projektanta, który ma dużo zleceń i niewiele czasu na poszczególne projekty. No chyba, że projektuje wyłącznie dla jednego Klienta- lecz wówczas cena szybuje w kosmos...
 
Lokalny projektant, prócz lepszej ceny i możliwości podjechania, w razie potrzeby, na projektowaną działkę cechuje się jeszcze zazwyczaj świetną znajomością terenu, jego uwarunkowań krajobrazowych, przyrodniczych, klimatycznych i kulturowych, co jest niezbędne do stworzenia w pełni przemyślanego projektu.

3. Architekt vs ogrodnik

Każda opcja ma - jakże by inaczej - swoje plusy i minusy. 

Architekt krajobrazu - zazwyczaj świetnie rozplanowuje przestrzeń, ma obszerne wiadomości o materiałach budowlanych, konstrukcji, myśli przestrzennie i całościowo. Z doborem roślin bywa różnie, ozdobne z reguły ma opanowane dobrze, natomiast z roślinami użytkowymi np. do warzywnika czy ogrodu owocowego często ma problemy.

Ogrodnik - w pewnym sensie stoi w opozycji do architekta krajobrazu. Doradzi doskonale w kwestii najodpowiedniejszych odmian, roślin zarówno ozdobnych jak i użytkowych, technicznie też zazwyczaj nie ma problemów, czasem natomiast rozplanowanie przestrzeni jest, oględnie mówiąc, średnie.

Szkółkarz bywa, że szkółkarze parają się projektowaniem na zasadzie "projekt gratis przy zakupie wszystkich roślin". Nie jest to najgorsza opcja, niemniej jednak trzeba mieć na uwadze fakt, że szkółkarz zaprojektuje nam wyłącznie takie rośliny, które ma w swojej szkółce, więc tym samym pozbawiamy swój ogród większej różnorodności w gatunkach i odmianach. Poza tym, jeśli nasza działka ma specyficzne warunki siedliskowe, wybór roślin może okazać się naprawdę mizerny. Z rozplanowaniem przestrzeni jak u ogrodnika...

Architekt - generalnie odradzam. Może się oczywiście zdarzyć, że osoba po architekturze i urbanistyce zakocha się w roślinach (jestem tego żywym przykładem, gdyż z architektury przeskoczyłam na ogrodnictwo - tak już zostało), zgłębi temat i wtedy będzie doskonałym projektantem ogrodów skupiającym w sobie umiejętności architekta i ogrodnika. Najczęściej niestety jest tak, że architekt "projektuje" ogród z katalogiem roślin w ręku i wybiera co fotogeniczniejsze rośliny, niezależnie od tego, czy faktycznie się na dane stanowisko nadają czy też nie. O ile nic się nie zmieniło w tej materii, to na architekturze jest cały 1 semestr architektury krajobrazu, więc znajomość roślin ogranicza się u przeciętnego architekta do podziału na drzewa, krzewy i kwiatki ;)
 
Wykonawca  - czyli projektowanie i zakładanie ogrodów 2 w 1. Nie jest to zła opcja, lecz musi być przemyślana. Kto będzie projektował? Fachowiec czy "brat szwagra"? Czy projekt przypadkiem nie będzie obejmował najprostszych rozwiązań - niekoniecznie najlepszych dla Inwestora - bo przecież po co się męczyć, jak można łatwo, szybko i do domu? 
Przy okazji - nie dajcie się nabrać na "projekt ogrodu gratis".  Koszty projektu i tak zostaną ukryte w cenie założenia ogrodu. Przypominam, że za darmo, to można tylko po pysku dostać, a i to nie zawsze.

Wykonawca-budowlaniec  - to już jest jakaś kompletna porażka... W dodatku nader często zachodząca... Znacie takie ogłoszenia? "Brukarstwo, odśnieżanie dachów, wycinka drzew, ogrody-zakładanie, projektowanie..." O tempora, o mores! Koszmar Inwestora!

4. Portfolio
Przed ostateczną decyzją odnośnie wyboru konkretnego projektanta obowiązkowo należy oglądnąć jego portfolio, czyli wybór z projektów. Dzięki temu zobaczymy, czy rys projektanta nam odpowiada - każdy projektant ma swój indywidualny, odróżniający go od innych rys projektowy, który nie tylko nadaje jego projektom wyjątkowość, ale przede wszystkim sprawia, że projekty - mimo często zupełnie różnych stylów ogrodniczych - sa w pewien sposób do siebie podobne.
 
Zwracajmy uwagę głównie na zastosowane rozwiązania projektowe - czyli na rzuty z rozplanowaniem ogrodu (2d). Mówią o wiele więcej o umiejętnościach projektującego niż wizualizacje, które nawet piękne, ukrywają istotne techniczne detale.

5. Magiczne porozumienie
To często niedoceniana, a niezwykle istotna składowa odpowiadająca za powstanie dobrego projektu. Musimy się dobrze dogadywać z projektantem, rozumieć się. Projektant nie może nas drażnić swoją osobą lub poglądami - eko-projektant nie zrozumie chęci Inwestora do olbrzymiej połaci trawnika otoczonego szpalerem tujek i odwrotnie - eko Inwestor będzie się męczyć z projektantem nawołującym do lania bez opamiętania herbicydami. Nie dogadają się, a wymuszony i "wystękany" projekt nie ma prawa być dobry.

6. Dodatki czyli na co jeszcze zwrócić uwagę?

- opinie w internecie - warto ich szukać, choć podchodzić do nich trzeba z lekką ostrożnością - nie brak ani samochwał, ani "negatywów" wystawianych przez konkurencję. Jeśli opinia stwierdza lakonicznie "cudowny projektant, zrobił piękny projekt" lub, kontrastowo, "drogi i zupełnie do niczego" - to nie warto brać jej pod uwagę. Muszę przy okazji zauważyć, że opinie pozytywne warto mnożyć x 3 - klienci chętnie wystawiają negatywy, ale na pozytyw naprawdę trzeba sobie zasłużyć. Póki co wszyscy moi Klienci byli zadowoleni i "negatywa" się na razie na szczęście nie dorobiłam, ale opinię pozytywną wystawiają naprawdę nieliczni.

- zainteresowania zawodowe - dobrze jest sprawdzić czy projektant interesuje się swoją profesją w szerokim tego słowa rozumieniu. Czy śledzi bieżące trendy? Dokształca się, uczestniczy w konferencjach, bierze udział w branżowych projektach społecznych? Żyje projektowaniem? Jeśli tak, to doskonale - oznacza to, że projektowanie, ogrodnictwo i ogrody są jego pasją, a wykonanie projektu dla nas to nie tylko sposób zarobienia na kieliszek chleba ;)

- a poza zawodowo? - a może projektant zajmuje się czymś jeszcze i ślady tej działalności można odnaleźć w sieci? 
Działalność dodatkowa może nam wiele powiedzieć o sposobie pracy projektanta. 
Jeśli np. zajmuje się modelarstwem, skleja i pieczołowicie maluje te drobniuteńkie elementy - najprawdopodobniej z podobną cierpliwością i drobiazgowością przygotuje nasz projekt.  A może lubi majsterkowanie w większych gabarytach? Zna się na drewnie, kamieniu, mozaice. Będzie wówczas nieocenionym źródłem wiedzy o materiałach do zastosowania w naszym ogrodzie. Zapalony przyrodnik, fotograf zwierząt, ornitolog-amator - z pewnością stworzy nasz ogród przyjazny zwierzętom, a twórca malujący na tkaninach doskonale dobierze barwy w ogrodzie.


wtorek, 15 kwietnia 2014

PROJEKT OGRODU - etap I - ILE KOSZTUJE PROJEKT OGRODU?

Gdy już przebrnęliście przez proces decyzyjny zlecić projekt ogrodu czy nie  i zapadła decyzja pozytywna, zaczynacie się zastanawiać, jak będzie wyglądać Wasza współpraca z projektantem.

Na początek WYCENA PROJEKTU

Każdy projektant układa swój cennik indywidualnie. O ile jednak nie jest zupełnie oderwany od rzeczywistości, musi bazować nie tylko na swoich umiejętnościach i osiągnięciach, ale też na cenniku konkurencji oraz  możliwościach rynku. Mówiąc prosto cena nie może być wzięta z kosmosu, ale nie może też być rodem z działalności charytatywnej.

No więc ile?!

Utarło się w środowisku, że projektant ogrodów / architekt krajobrazu woła 1 zł/m2 ale nie mniej niż... (i tu już dowolnie). Czy faktycznie tak jest? Czy to daje nam jakiś obraz kosztów projektu? Czy stwierdzenie, że projekt ogrodu 12 arowego to koszt 1200 zł jest bliskie prawdy?

To zależy.

Zależy od następujących czynników:

1. Kto będzie projektować - jeśli stawiamy na projektanta "z nazwiskiem", dobrą opinią, licznymi publikacjami, nagrodami - będzie on z pewnością dużo droższy niż student architektury krajobrazu. No ale nie ma się co czarować - będzie on na pewno dużo lepszy i rozwiązania przez niego zaproponowane będą lepiej przemyślane. W końcu student się dopiero uczy :) 
Decyzja kogo wybrać zawsze należy do Klienta, musi on mieć na uwadze plusy i minusy obu rozwiązań.

Jeśli projektant pracuje w zespole jednobranżowym (czyli tylko projektanci zieleni) i przychodzimy "do nazwiska" to warto zapisać w umowie, że projekt ma być wykonany konkretnie przez tego projektanta do którego przychodzimy. W przeciwnym bowiem razie może okazać się, że nasz projekt wykona stażysta, a zapłacimy jak za dzieło mistrza...

2. Gdzie będzie projektowane -  brzmi to może dość zabawnie, ale jest dość istotnym aspektem ceny. Jeśli ma to być "projekt na odległość" to z pewnością wyjdzie taniej niż z przyjazdem projektanta np. na drugi koniec Polski (różnica kilkuset złotych). Jeśli projektant ma eleganckie biuro w centrum dużego miasta, to koszt najmu biura przełoży się realnie na koszt projektu. Nie ma się co czarować, za przyjemność wypicia filiżanki dobrego espresso w przytulnie urządzonym biurze eleganckiej kamienicy zapłacimy w naszym projekcie... Jeśli chcemy by omawianie postępów prac projektowych odbywało się za każdym razem u nas na działce - to również musimy liczyć się ze wzrostem ceny. Projektant policzy nam za dojazd - i nie tyle koszty paliwa, co raczej swojego czasu i to nie tylko tego spędzonego na rozmowie z nami. Stanie w korkach też kosztuje.

3. Jaki to rodzaj projektu - projekty koncepcyjne są tańsze niż projekty wykonawcze. O różnicach między nimi napiszę w kolejnym poście. Cena zależy też od tego ile razy będziemy chcieli projekt zmieniać i jak głębokie modyfikacje wprowadzać oraz ile razy zamierzamy spotkać się z projektantem w czasie trwania procesu projektowego.

4. Co zawiera projekt - koncepcyjny oczywiście co innego niż wykonawczy. Poza tym wykonawczy może zostać rozszerzony o projekty branżowe - np. architektoniczne altan, konstrukcyjne murów oporowych, elektryczne instalacji oświetleniowych, automatycznego nawadniania bądź też ułożenia bruku. Branżystom też trzeba zapłacić i rozszerzenia kosztują przynajmniej kilkaset złotych za każde rozszerzenie. Oczywiście to nie znaczy, że w wykonawczym projekcie ogrodu są tylko rośliny - jest tam np. wyznaczony bruk wraz z kolorystyką i propozycją materiałową czy zaznaczone punkty oświetleniowe z propozycją konkretnych modeli lamp - lecz nie są to uszczegółowione projekty techniczne.

5. Jak szybko potrzebny jest nam projekt - jeśli ekspresowo, to musimy mieć świadomość, że cena również wypadnie ekspresowo...


No to w końcu ile kosztuje ten projekt?!

Ja wyceniam projekty zawsze indywidualnie, po zapoznaniu się z bazową dokumentacją inwestycji. Oczywiście jestem w stanie podać szacunkowe widełki cenowe. 
Projekty koncepcyjne kosztują u mnie między 700 a 1100 zł, a cena pełnych-wykonawczych waha się od 900 zł (cena minimalna) do ok. 3500 zł (ogrody do 40 arów w promieniu 30 km od mojej pracowni w Krakowie). Większy ogród to wyższa cena projektu, przy czym liczę całą powierzchnię działki, również tę zajętą przez budynki.



Na allegro są oferty wykonania projektu ogrodu za 300 zł - da się?

Nie da się. Nie projekt ogrodu. Nawet nie bardzo koncepcję... 

Coś, co dostaniecie za te 300 zł to będą schematycznie bądź chaotycznie rozmieszczone w programie komputerowym drzewka i plama trawnika (szumnie zwane "projektem z wirtualnym spacerem po ogrodzie"), stworzone przez dyletantów - no ewentualnie po kursie weekendowym - którzy nauczyli się obsługiwać program i są pewni że "trzaskanie" projektów to sprawa łatwa, prosta i intratna.

Taki, przepraszam za wyrażenie, "projekt" na nic się nie przyda - jak macie za dużo pieniędzy to dajcie na TOZ albo hospicjum :)




poniedziałek, 14 kwietnia 2014

Kwietniowe "must have"

Kwiecień to taki miesiąc, w którym większość ma dość zimy, szarówki i chłodu, a coraz cieplejsze dni umożliwiają korzystanie z ogrodu (wreszcie!).

Czuć pierwszy dotyk wiosny - póki co zieleń jest jeszcze dość skąpa, w postaci drobnych, rozwijających się listków i niewielkich kwiatów w rodzaju krokusów, więc tym bardziej cieszą oko rośliny duże, krzewy spektakularnie kwitnące. 

"Forsycja" i "magnolia" to rośliny, które kojarzy chyba każdy, nawet największy ogrodowy laik, i większość moich Klientów chce mieć je w swoim ogrodzie. Są jeszcze inne kwietniowe diwy, nad którymi warto się zastanowić podczas przymierzania się do własnego ogrodu - dziś chciałabym przedstawić kilka z nich. Informacje będę uzupełniać o zdjęcia - ponieważ z zeszłych lat mam tylko parę zdjęć, to na nowe musicie poczekać - będą się pojawiać w miarę postępującego rozkwitania krzewów :)

 (K. Wysocka)
Tabelka czasu i terminu kwitnienia kwietniowych "must have".

Termin kwitnienia podany jest orientacyjnie - w tym roku jest on przyspieszony o ok. 2 tygodnie, w zeszłym roku był o ok. 2 tygodnie opóźniony.


FORSYCJA
Niekwestionowana królowa wiosny, kojarząca się z Wielkanocą. Faktycznie bardzo ozdobna roślina. Kwitnie długo i wytrwale, daje piękną barwną plamę kontrastująca ładnie np. z ciemną zielenią roślin iglastych. Ciekawe odmiany:

- 'Goldzauber' - osiąga rozmiar "standardowy" dla forsycji (ok. 2,5 m wys.), ma bardzo duże, pachnące kwiaty.
-  'Maluch' - do małych ogródków. Odmiana kompaktowa, osiąga max. 1,5 m wysokości.
-  'Golden Times' - w rozmiarze standardowym (ja mam w formie drzewka, szczepioną na pniu), kwiaty ma bardzo ładne, jasne, jaskrawożółte. Bardzo wcześnie rozpoczyna kwitnienie. Jest ozdobna też po przekwitnięciu - jej liście są w kolorze jasnozielonym z żółtozielonym obrzeżeniem, bardzo dekoracyjne.


ŚLIWA WIŚNIOWA 'PISSARDII'
Fajne drzewko, choć polecam je raczej do większych ogrodów (min. 10 arowych).  Kwitnie bardzo obficie malutkimi, bladoróżowymi kwiatkami, które ładnie odcinają się od ciemno bordowych, rozwijających się liści. Niestety kwitnienie jest krótkotrwałe - trwa około tygodnia - a potem roślinę zdobią ciemnopurpurowe, przez cały sezon, liście. Do mniejszych ogrodów ta śliwa wydaje mi się mało praktyczna - dorasta do ok. 6 m wysokości więc trzeba ją przycinać (a nie przepada za tym), do tego bardzo ciemne liście w małym ogrodzie dają nieco ponure wrażenie. W większych ogrodach jest jak najbardziej OK, jako ciekawy akcent kolorystyczny.

MAGNOLIE 
Magnolia gwiaździsta (Magnolia stellata) kwitnie nieco wcześniej niż magnolia Soulange'a (Magnolia x soulangeana) i nieco mniej spektakularnie. Jest jednak jednym z najwcześniej kwitnących krzewów - kwitnących w miarę niezawodnie (bo np. taki judaszowiec lub kalina 'Dawn' kwitną w naszych warunkach rzadko) i widocznie (bo oczary kwitną wcześniej, ale kwiaty mało widać ;) Ich liście przebarwiają się jesienią na kolor cytrynowy.
Magnoliom trzeba zapewnić w miarę zaciszne stanowisko i próchniczną, żyzną glebę. Wymagają trochę zachodu, warto się jednak pokusić o jeden egzemplarz w ogrodzie.

KALINA KOREAŃSKA
Bardzo fajna, dość kompaktowa roślina - dorasta do ok. 1,8-2 m wysokości. Ma małe, białoróżowe kwiaty zebrane w spore kiście. Kwiaty oszałamiająco pachną, rozwijają się stopniowo i kwitną dość długo. W ciepłe lata kalina zakwita ponownie jesienią, na przełomie września i października, choć wówczas kwiaty są nieliczne. Liście kaliny przebarwiają się bardzo ładnie jesienią - częściowo pozostają zielone, a częściowo ich kolor wpada w czerwień i brąz co daje bardzo ładny efekt mozaiki. Świetna roślina, polecam każdemu do posadzenia koło miejsca wypoczynku blisko domu.

OZDOBNE JABŁONIE I WIŚNIE
Odmian jest dość sporo, są bardzo dekoracyjne nie tylko w okresie kwitnienia, gdy całe pokrywają się kwiatami w różnych odcieniach różu. Jesienią ich liście zmieniają kolor na złocisty, pomarańczowy, a nawet różowawo-cynobrowy (jak u odmiany 'Kanzan'). Niektóre mają niewielkie jadalne owocki - czerwone (jabłoń 'Ola') lub żółte (jabłoń 'Golden Hornet') - można wykorzystać je na przetwory lub zostawić na zimę ptakom. 

 kwitnąca jabłoń 'Ola'

jabłoń 'Ola' jesienią


TAWUŁA SZARA
Popularna w terenach zieleni ale i polecana do ogrodów roślina z rodzaju "zasadź i zapomnij". Wiosną caluteńka pokrywa się małymi białymi kwiatuszkami - wygląda przy tym jak śnieżna zaspa ;) Jesienią przebarwia się pięknie na intensywnie żółty kolor. Można ją przycinać więc dobrze sprawdza się w roli formowanego żywopłotu - choć wtedy kwitnie słabiutko.

wtorek, 25 lutego 2014

Ogród frontowy

Ogród frontowy to nie miejsce ogarnięte frontem robót ;) a reprezentacyjny obszar przed domem, będący niejako wizytówką naszego domostwa.

Projektowanie ogrodu frontowego, nazywanego również "przedogrodem" bądź "przedogródkiem" obwarowane jest całym zestawem zasad, których złamanie skutkować będzie brakiem funkcjonalności i odbije się negatywnie na estetyce całości założenia.

Przedogródki bywają różne - małe, średnie i ogromne :) 



Maleńki przedogródek, a w nim ceglana nawierzchnia i maleńkie kwietniki symetryczne względem ścieżki. Z małej powierzchni wyciągnięte maksimum funkcji, a do tego jest elegancko...

 

 Przeciętnej wielkości przedogród, proporcjonalny do 10 arowej działki. Ma pełną funkcję użytkową a przy tym zawiera nietypowy, przykuwający uwagę element - fontannę "mokry kamień".


 Reprezentacyjny ogród frontowy przy rezydencji, obejmujący powierzchnię około 1000 m2.



Zastanawiając się jak urządzić przedogródek i co w nim zmieścić, bierzemy pod uwagę dwa główne aspekty tego terenu:


1. WIZYTÓWKA DOMU - ESTETYKA

Przedogródek wita naszych gości, jest swego rodzaju "pierwszym pokojem", w którym się znajdą, powinien więc harmonizować z architekturą domu i jego wnętrzem.  

- dobrze jest korzystać z detali, kolorów i materiałów użytych przy wykończeniu domu. Jeśli stolarka okienna i drzwiowa jest z ciemnego drewna, użyć w przedogródku drewna w tym samym kolorze. Kute balustrady balkonowe nasuwają zastosowanie małych kutych płotków, a barwa tynku na elewacji i wykończenia cokołów sugeruje barwę nawierzchni pieszych i kołowych - dobranych na zasadzie "ton w ton", kontrastu lub podobieństwa materiałów. 

-  dobrze jest wykorzystać rośliny zimozielone (zielone zimą) oraz kwitnące (wiosną i latem) oraz o przebarwiających się liściach (jesienią) - tak, by przedogródek był ozdobą przez cały rok. 

- warto umieścić w nim dominantę - element przyciągający uwagę. Może to być niewielkie drzewko (liściaste bądź iglaste), strzyżony element żywopłotowy, element małej architektury (ławeczka, pergola, rzeźba) element wodny lub świetlny - możliwości są właściwie nieograniczone. Najważniejsze by dominanta pasowała stylistycznie do całości oraz była dopasowana skalą do wielkości przedogródka.

 - całość musi sprawiać eleganckie wrażenie - unikamy więc chaosu barw, nadmiaru gatunków, przeładowania roślinami lub - dla odmiany - nadmiaru betonu.  Oczywiście "eleganckie" nie oznacza "nudne'. Jeśli mamy warunki (miejsce, gleba, światło) by stworzyć w przedogródku oszałamiająco kwitnącą feerią barw rabatę kwiatową - zróbmy to! Lecz zróbmy to tak, by pasowała do całego założenia i nie dała efektu groteski.

Najważniejsze, by urządzać ten obszar z wyczuciem, gdyż błędy stylistyczne zniweczą cały efekt reprezentacyjności tego miejsca.


2. FUNKCJONALNOŚĆ

Przedogródek pełni sporo funkcji - prócz reprezentacyjnej jego główne funkcje to komunikacyjna (podjazd, parking, ścieżka do furtki) i  użytkowa (wiaty na narzędzia, śmietniki) dlatego musi być zaplanowany "z głową", by korzystanie z niego było wygodne.

- ścieżka od furtki do drzwi wejściowych domu - pamiętajmy o jej odpowiedniej szerokości! Nie może być zbyt wąska - idąc np. z zakupami nie powinniśmy ocierać się o rosnące po jej bokach rośliny. Przy furtce warto umieścić skrzynkę na listy, podświetlony numer domu, dzwonek domofonu-najlepiej sprawdzi się ich zgrupowanie w słupku koło furtki, osłoniętym daszkiem.

- parking - w przedogródku z reguły umieszczony jest podjazd do garażu; przydaje się też dodatkowe miejsce postojowe dla gości. Należy je tak zaplanować, by stojący na nim samochód nie zastawiał bramy garażowej ani wjazdu na posesję oraz by wsiadanie i wysiadanie oraz np. pakowanie doń bagaży dało się przeprowadzić w sposób wygodny. Trzeba pamiętać o konieczności odśnieżania i tak zaplanować teren koło bruku, by dało się nań bez kłopotu odgarnąć śnieg - również spod bramy zwłaszcza, gdy jest to brama przesuwana.

- przechowywanie narzędzi - czy to w dedykowanym domku narzędziowym czy w garażu. Na domek narzędziowy musimy mieć miejsce; warto go również osłonić roślinnością. Planując ścieżki łączące domek/garaż z resztą ogrodu trzeba pamiętać o ich odpowiedniej szerokości - tak by dało się bez problemu poruszać naszymi maszynami, bez względu na to czy jest to mała elektryczna kosiareczka

 - wiata na drewno do kominka - jej wielkość uzależniamy od tego, czy palimy w kominku okazjonalnie i potrzebujemy niewiele drewna, czy też jest to element systemu grzewczego domu. Wiata musi być osłonięta od deszczu, a jednocześnie przewiewna. Dobrze umieścić ją w pobliżu wjazdu na posesję, by transport drewna nie niszczył nam podczas dostawy opału ogrodu.

- śmietnik - to jak jest duży zależy od systemu odbioru odpadów w naszej okolicy. Warto go nakryć daszkiem i  osłonić roślinami - można np. pokryć pnączami. 





wtorek, 10 grudnia 2013

Projekt ogrodu - po co, kiedy, jak?

 
 
Zima to doskonały okres na prace nad projektem ogrodu.  Jest to czas, w którym mamy szanse na spokojnie przemyśleć nasze oczekiwania względem ogrodu i podzielić się nimi z projektantem - a projektant ma czas by bez pośpiechu je urzeczywistnić w projekcie skrojonym idealnie do naszych potrzeb.



Jak przygotować się do spotkania z projektantem?

Przygotowanie się Inwestora do pierwszego spotkania z projektantem ułatwi współpracę i osiągnięcie celu, którym jest przygotowanie projektu nie tylko pięknego, lecz również funkcjonalnego i najbardziej odpowiadającego potrzebom Klienta.

Przed spotkaniem warto przejrzeć czasopisma o tematyce ogrodniczej i projektowej oraz internet. Pomoże to w zorientowaniu się, jaki styl ogrodu nam odpowiada, co się nam podoba a co zdecydowanie nie. Warto zebrać zdjęcia ulubionych ogrodów i roślin - pokazując je projektantowi naprowadzamy go na właściwy kierunek projektowania. 
Projektant może zaprojektować naprawdę wszystko i naprawdę rewelacyjnie - najważniejsze jednak, by podobało się nam, nie tylko projektantowi ;)
 
Na spotkanie należy wziąć ze sobą zgromadzone inspiracje a także:
- mapę geodezyjną działki (skala 1:500) z naniesionym budynkiem oraz zaznaczonymi mediami,
- rzut parteru domu (skala 1:100) widoki elewacji,
- ekspertyzę geotechniczną gruntu,
Ponadto należy przygotować numer działki (ew. budynku o ile jest już nadany) oraz serię i numer dowodu osobistego Zleceniodawcy - są niezbędne do uzupełnienia i podpisania zlecenia. Podpisania zlecenia/umowy trzeba wymagać bezwzględnie - zabezpieczają one interesy obu stron oraz zapobiegają ewentualnym nieporozumieniom i wynikającym z nich później konfliktom.



W którym momencie budowy najlepiej jest zlecić projekt ogrodu?

Każdy moment jest dobry, by poprawić jakość swojego otoczenia przez zlecenie profesjonalnego projektu ogrodu.

Idealny czas na zlecenie projektu ogrodu to rozpoczęcie budowy domu - stan surowy. Jest to czas, w którym wciąż można optymalnie i kompleksowo zaaranżować teren - nie tylko zieleń, lecz również nawierzchnie parkingów i ścieżek, tarasy, altany. 

Gdy ogrodzenia i powierzchnie brukowane są już wykonane wciąż jest czas na wykorzystanie roślin do stworzenia ogrodowych scenerii poprawiających bądź podkreślających urodę i funkcjonalność ogrodu.

Bywa również tak, że z biegiem czasu założony kiedyś ogród przestaje spełniać nasze oczekiwania - wówczas warto zlecić jego przeprojektowanie by lepiej odpowiadał naszym nowym wymaganiom.



A może projekt jest mi w ogóle niepotrzebny?

To pytanie zadaje sobie zapewne większość Inwestorów, zwłaszcza, że kwestiami ogrodu zaczynają zajmować się przy końcu budowy, gdy budżet jest już bardzo napięty. Faktycznie, zlecenie projektu ogrodu to wydatek - ale taki, który zabezpieczy Inwestora przed ponoszeniem późniejszych sporych kosztów błędnych decyzji podjętych pod wpływem chwili (impulsywny zakup podobających się roślin) lub w wyniku niewiedzy.

Projektant stworzy ogród idealnie dopasowany do potrzeb Inwestora oraz...jego działki, posiada on bowiem:

- kompleksową wiedzę o roślinach, ich potrzebach, możliwościach wzrostu, wymaganiach - nie tylko o roślinach ozdobnych ale i użytkowych (warzywa, owoce, zioła)
- doświadczenie, dzięki któremu wie co się w ogrodzie sprawdza, a co nie, co jest faktycznie ekologiczne, a co tylko za takie uchodzi, co pozwoli nam cieszyć się pięknym ogrodem przy ograniczonym nakładzie pracy,
- wynikające z wykształcenia i praktyki poczucie estetyki, które umożliwia stworzenie pięknego ogrodu podkreślającego architekturę budynku i doskonale wpisującego się w otaczający krajobraz,
- chęć do stałego dokształcania się, poszukiwania nowatorskich rozwiązań, co pozwala na projektowanie w zgodzie z aktualnymi trendami.



Czy jest coś takiego jak „projekt gotowy”?

Nie może być gotowego projektu dla całości ogrodu, w każdym bowiem ogrodzie występuje taka ilość zmiennych, że niemożliwym jest stworzenie projektu uniwersalnego dla całej działki – co najwyżej dla jej fragmentów.

Nie każdy Inwestor chce zlecać wykonanie kompleksowego projektu ogrodu. Niektórzy mają już częściowo zagospodarowany ogród i woleliby uniknąć rewolucji, choć są otwarci na pewne zmiany. Takim Klientom proponuję zakup gotowego projektu rabaty kwiatowej bądź rabaty krzewów – oczywiście dopasowanej do środowiska, które w ich ogrodzie panuje. Poszczególne projekty przygotowane są dla konkretnego stanowiska (pełne słońce, półcień lub cień), konkretnej gleby (z przewagą piasku, z przewagą gliny, wilgotna, sucha) oraz specyficznych potrzeb (rabata przyciągająca motyle, rabata wabiąca ptaki, rabata wiecznie kwitnąca, rabata kolorowych liści, czarna rabata etc.) Dla kombinacji tych warunków środowiskowych stworzone są konkretne zestawy roślin sprzedawane z licencją do wykorzystania na terenie jednego, konkretnego ogrodu.






wtorek, 17 września 2013

Smog wawelski a zieleń miejska

Krakowskie powietrze jest, oględnie mówiąc,  niezbyt czyste. Powodów takiego stanu rzeczy jest kilka, m. in.:

- ukształtowanie terenu - położenie w naturalnej niecce - oraz procentowo wysoki w ciągu roku udział dni bezwietrznych co powoduje, że powietrze "siedzi" nad miastem.

- przewietrzanie miasta głównie od zachodu - wyniki pomiarów wiatru z lat 1960-1980 wykazały, że najczęstsze w Krakowie są wiatry z kierunków zachodniego i południowo-zachodniego (48%), a średnia prędkość wiatru w badanym okresie wynosiła 1,9 m/s czyli wiatr bardzo słaby [1]. Taki wiatr nie jest w stanie wywiać zanieczyszczeń znad miasta. 

- zabudowywanie naturalnych ciągów wentylacyjnych w mieście

- nierównomierne rozmieszczenie miejskiej zieleni - według WHO powierzchnia terenów zielonych na jednego mieszkańca aglomeracji powinna wynosić 50m2. W Krakowie, wg danych z 2001 r., na mieszkańca przypadało 65 m2 zieleni [2] czyli teoretycznie bardzo dobrze. W skład zieleni miejskiej wliczany jest jednak Las Wolski - las miejski na zachodnich peryferiach miasta, stanowiący ponad 10% miejskiej zieleni oraz tereny zielone peryferyjne. Zieleni w obrębie centrum jest niestety niewiele - w centrum statystyki nie wyglądają wcale tak różowo (albo, jak ktoś woli "zielono").

- pogarszający się stan zieleni miejskiej - brak właściwej pielęgnacji miejskiej zieleni - zwłaszcza w centrum - powoduje, że zieleń miejska nie jest już tak wydajna w usuwaniu zanieczyszczeń z powietrza. Wieloletnie zaniedbania w pielęgnacji doprowadzają do sytuacji, w której dojrzałe drzewa nadają się właściwie wyłącznie do usunięcia albo intensywnych zabiegów rewitalizacyjnych (jak te rosnące przy ulicy Rajskiej ) Teren po usuniętych drzewach zostaje z reguły wybrukowany; jeśli zaś są sadzone młode egzemplarze, to najczęściej niestety odmian karłowych, które nie są w stanie oczyszczać powietrza tak wydajnie jak drzewa odmian okazałych. Ponadto drzewa dojrzałe są w stanie oczyszczać powietrze kilkaset razy wydajniej niż drzewa młode. Nawet zakładając, że w centrum miasta rzadko można spotkać np. okazałe, 25 metrowe buki, to typowe liściaste drzewo alejowe - 10 metrowe - produkuje średnio 118 kg tlenu/rok,  latem chłodzi powietrze i zwiększa jego wilgotność (wyparowuje do 450 litrów wody dziennie), oczyszcza z amoniaku, dwumetylobenzenu i formaldehydu. Średniej wielkości drzewo alejowe w sezonie wegetacyjnym jest w stanie zneutralizować składniki toksyczne (kadm, ołów, cynk) pochodzące ze spalania ok. 130 kg paliwa.

- usuwanie miejskiej zieleni pod hasłem "dogęszczania zabudowy". Na przykład działka przy ulicy Karmelickiej, którą miasto chce sprzedać pod inwestycje mieszkaniowe, bądź też teren należący do AMW w Bronowicach, który to Agencja już teraz reklamuje jako "idealny dla deweloperów".  Według miejskich urzędników dogęszczanie zabudowy jest środkiem zaradczym na rozrastające się we wszystkich kierunkach miasto, z którego obrzeży ludzie codziennie dojeżdżają do centrum generując ruch kołowy, korki i zanieczyszczenie miasta spalinami. Zieleń się usuwa bo deweloperzy chcą wycisnąć największe profity z 1m2 gruntu. A drzewa potrafią rewelacyjnie usuwać zawieszone w powietrzu pyły - zwłaszcza PM10 - dla przykładu w ciągu roku lipa usuwa 8,62 g pyłu/m2 powierzchni liści, wiąz 10,16 g/m2 a kasztanowiec 6,11 g/m2.

- z powyższego wynikają błędy urbanizacyjne - brakuje u nas systemowych rozwiązań urbanizacyjnych, które zachęcałyby mieszkańców osiedli peryferyjnych do pozostania w swojej dzielnicy. Nikt będący przy zdrowych zmysłach nie chce codziennie spędzać paru godzin w samochodzie "podróżując" po Krakowie. Mając w pobliżu swego miejsca zamieszkania przedszkole, szkołę, pocztę, aptekę, park ( każde osiedle musi mieć park ) z placem zabaw z prawdziwego zdarzenia, sklepy, kawiarnie, mieszkańcy mogliby ograniczyć wyjazdy do centrum Krakowa. Koncepcja miasta - ogrodu, powstała ponad 100 lat temu, wciąż jest aktualna, niestety w naszej rzeczywistości rzadko realizowana. Takim prawdziwym "antyprzykładem" jest Górka Narodowa - nowe blokowisko bez dobrej drogi dojazdowej, komunikacji miejskiej i całego zaplecza, które osiedle mieć powinno. 

Walczmy o parki, drzewa, trawniki, zadbaną zieleń miejską - bez nich się po prostu potrujemy...
   
[1] dane Zakładu  Klimatologii UJ, 
http://www.klimat.geo.uj.edu.pl/tematyczne/klimatkrakowa/wiatr.htm
[2] wg Fundacji Aeris Futuro

 

środa, 11 września 2013

Drzewa przy ulicy Rajskiej...

Ulica Rajska zlokalizowana w obrębie Starego Miasta jest przez mieszkańców i turystów często odwiedzana -  mieści się tu Wojewódzka Biblioteka Publiczna oraz Małopolski Ogród Sztuki. Można powiedzieć, że jest to ulica z potencjałem do bycia piękną, potrzeba jej tylko drobnego liftingu. Oraz bardzo poważnej pielęgnacji rosnących w niej drzew. 

Spacerując po ulicy Rajskiej mój syn stwierdził, że jest to "ulica biednych, umierających drzew". Ciekawe spostrzeżenie jak na dziesięciolatka, nie sądzicie?  Coś, co jest widoczne nawet dla dziecka, zdaje się być niewidoczne dla włodarzy naszego miasta. Osoby odpowiedzialne za pielęgnację zieleni miejskiej, mimo ponawianych przez miejskich aktywistów prób zwrócenia ich uwagi na stan miejskiego drzewostanu, usilnie starają się nie dostrzec problemu - oraz tego, jak swoimi działaniami (i ich brakiem) przyczyniają się do degradacji kilkunastu dorosłych, okazałych drzew.

Czy drzewa w ulicy Rajskiej odzyskają dobry stan, będą cieszyć nasze oczy swym widokiem oraz przyczynią się do poprawy jakości miejskiego powietrza? Wgłębiłam się w temat i szczerze mówiąc nie jestem w tej sprawie optymistą. Drzewa wciąż można uratować - środki na to przedsięwzięcie nie będą  bynajmniej astronomiczne; zresztą sądzę, że nie tyle środków brakuje, ale dobrej woli. Bo trzeba chcieć - chcieć coś zrobić, chcieć coś zrobić fachowo (słowo klucz...), spróbować wyjść poza ramy prymitywnego myślenia o zieleni miejskiej jak o kosztownym kłopocie. Odłożyć piłę spalinową na rzecz profesjonalnie prowadzonej profilaktyki.

Trudne? Trochę. Ale my im - włodarzom, urzędnikom, osobom odpowiedzialnym za pielęgnację roślin w mieście -  z chęcią pomożemy :) Bo to nasze miasto, nasze pieniądze, nasze zdrowie... Nasze drzewa :)

A propos pomocy - miałam ostatnio okazję opracować analizę oceny stanu zdrowotnego drzew rosnących przy ulicy Rajskiej oraz możliwości przeciwdziałania ich zamieraniu. Do sporządzenia analizy gorąco zachęciła mnie dr hab Monika Bogdanowska, córka nieodżałowanego profesora Janusza Bogdanowskiego - krakowskiego architekta i urbanisty, architekta krajobrazu, znawcy i popularyzatora zabytków budownictwa obronnego i sztuki ogrodowej. W pracy wspierali mnie członkowie grupy  Chrońmy Drzewa oraz Drzewa przy Rajskiej - dziękuję wszystkim za pomoc. Mam nadzieję, że wspólnie uda nam się przywrócić drzewom przy ulicy Rajskiej ich świetność.

A dla zainteresowanych wklejam poniżej zawartość analizy.




OCENA STANU ZDROWOTNEGO DRZEW
ROSNĄCYCH PRZY ULICY RAJSKIEJ W KRAKOWIE
ORAZ MOŻLIWOŚCI PRZECIWDZIAŁANIA ICH ZAMIERANIU

Cel i zakres opracowania

Przedmiotem oceny są drzewa rosnące przy ulicy Rajskiej w Krakowie.
Celem opracowania jest:
  • ocena bieżącego stanu zdrowotnego drzew
  • ustalenie czy bieżąca pielęgnacja drzew prowadzona przez ZIKiT w Krakowie ma wpływ na stan zdrowotny drzew,
  • ustalenie czy bieżąca pielęgnacja drzew przez ZIKiT w Krakowie jest prowadzona zgodnie z zasadami arborystyki,
  • sformułowanie wytycznych do pielęgnacji drzew oraz wskazanie niezbędnych środków koniecznych do natychmiastowego podjęcia celem poprawy stanu zdrowotnego drzew.


Podstawą do sporządzenia oceny były oględziny drzew rosnących w ulicy Rajskiej, przeprowadzone przez autora w dniach 29. 06. 2013 r. oraz 14. 08. 2013 r., jak też dokumentacja fotograficzna z okresu 21. 09. 2011 – 01. 07. 2012.


Ogólna charakterystyka ulicy Rajskiej w kontekście zieleni miejskiej, walory prozdrowotne śródmiejskich drzew alejowych

Ulica Rajska zlokalizowana jest w centrum Krakowa, w Śródmieściu, które ze względu na położenie w naturalnej niecce, a co za tym idzie słaby ruch mas powietrznych, narażone jest na zagrożenie smogowe zimą oraz zagrożenie zanieczyszczeniami ozonem przygruntowym latem.
Drzewa alejowe wpływają na poprawę stanu powietrza zarówno w ich bezpośrednim sąsiedztwie, jak i w całej okolicy, co w przypadku Krakowa, a zwłaszcza Śródmieścia, jest nie do przecenienia.


Walory prozdrowotne zieleni miejskiej, w tym drzew alejowych:
  • poprawa jakości miejskiego powietrza: wzbogacanie w tlen (10 metrowe drzewo, typowe liściaste miejskie drzewo alejowe, produkuje średnio 118 kg tlenu/rok.), latem chłodzenie powietrza i zwiększenie jego wilgotności (duże alejowe drzewo, podobne do drzew rosnących w ulicy Rajskiej, wyparowuje do 450 litrów wody dziennie), oczyszczanie z amoniaku, dwumetylobenzenu i formaldehydu. Średniej wielkości drzewo alejowe w sezonie wegetacyjnym jest w stanie zneutralizować składniki toksyczne (kadm, ołów, cynk) pochodzące ze spalania ok. 130 kg paliwa.
    Ponadto drzewa cechują się zdolnością oczyszczania miejskiego powietrza z pyłów PM10, które to pyły stanowią zagrożenie dla zdrowia mieszkańców Krakowa nie tylko w okresie zimowym, lecz również w okresie letnim [1] Szacuje się, że następujące gatunki drzew w ciągu jednego sezonu wegetacyjnego zatrzymują na liściach następującą masę pyłu: topola - 0,75g/m2, kasztanowiec - 6,11 g/m2, lipa - 8, 62 g/m2, wiąz - 10,16 g/m2.
  • poprawa bezpieczeństwa mieszkańców - badania holenderskie (powtórzone na uniwersytecie w Chicago) wykazały, że posadzenie drzew wśród budownictwa wielorodzinnego obniża poziom agresji wśród mieszkańców o ok. 52% [1]
  • tereny zielone w przestrzeni miejskiej mają wpływ na rozwój aktywności społecznej wśród mieszkańców oraz zacieśnianie więzów międzysąsiedzkich i powodują ich wzrost o 83% w porównaniu z grupą kontrolną [2]
  • wpływ prozdrowotny na na dzieci i młodzież. W szeregu badań prowadzonych od 2000 roku udowodniono, że u dzieci dotkniętych ADHD oraz u dzieci nadpobudliwych psychoruchowo, po ekspozycji na zieleń zaobserwowano zmniejszone nasilenie objawów, a regularny kontakt z zielenią pozwalał zmniejszyć dawki leków przeciw nadpobudliwości [3]. Dzieci miejskie, mieszkające w otoczeniu zieleni wykazują się lepszą pamięcią, koncentracją, kreatywnością i zwiększonymi możliwościami analitycznymi niż dzieci mieszkające w obszarze pozbawionym zieleni [4], a co za tym idzie są spokojniejszymi, lepszymi uczniami osiągającymi wyższe wyniki w nauce, z większą korzyścią dla społeczeństwa – również w kontekście publicznych wydatków na edukację.
  • Zmniejszenie wydatków na remonty nawierzchni ulic - korony drzew rosnących przy ulicach, ocieniając je chronią asfalt przed przegrzaniem, co wydłuża trwałość nawierzchni z ok. 7 do ok. 20 lat. Daje to wymierną korzyść ekonomiczną oraz użytkową (ograniczenie remontów a co za tym idzie uciążliwości dla mieszkańców).


Powyższe udowadnia, iż istotne dla życia miasta funkcje pełnione przez zieleń miejską obligują jej zarządcę do prowadzenia ciągłych działań polegających na jej konserwacji i bieżącym utrzymaniu w należytej jakości oraz zapobieganiu pogorszeniu kondycji zieleni miejskiej oraz drzewostanu – zwłaszcza w ścisłym centrum miasta.

Przy ulicy Rajskiej występuje potrzeba zintensyfikowania bieżącej konserwacji drzew w celu przeciwdziałaniu ich degradacji. Stały monitoring stanu drzew i systematyczna pielęgnacja profilaktyczna to absolutne minimum w standardach pielęgnacji zieleni przyulicznej; w przypadku drzew przy ulicy Rajskiej wskazane jest opracowanie reżimu podlewania, a także konieczne jest przeprowadzenie prac w obszarze nawierzchni chodnika, umożliwiających dostęp do korzeni dla wody i tlenu. Jest to zgodne ze standardami pielęgnacji zieleni przyjętymi przez Radę Miasta Krakowa [5].



Ogólna charakterystyka ocenianych drzew


Analiza stanu drzew i jakości wykonywanych w okresie zabiegów pielęgnacyjnych

Na postawie wizji lokalnej można stwierdzić, że drzewa rosnące przy ulicy Rajskiej są w złym stanie zdrowotnym. Świadczę o tym ubytki powierzchniowe, pęknięcia pni, kikuty konarów, posusz oraz odrosty od nasady pni.
Na podstawie dokumentacji fotograficznej z okresu 21. 09. 2011 - 01. 07. 2012 oraz przeprowadzonych dnia 29. 06. 2013 r. i 14. 08. 2013 r. wizji lokalnych można stwierdzić bez jakiejkolwiek wątpliwości, że stan zdrowotny drzew stopniowo się pogarsza, z rosnącą dynamiką pogorszenia.

Zasadniczą przyczyną pogarszającej się kondycji drzew są niekorzystne zmiany zachodzące w ich bezpośrednim otoczeniu oraz brak fachowej pielęgnacji na przestrzeni co najmniej ostatnich 5 lat.

Drzewa sadzone były w okresie, gdy ulica posiadała funkcje ciągu pieszego (spacerowego), konnego oraz ewentualnie samochodowego o niewielkiej intensywności. W miarę upływu czasu ruch samochodowy został zintensyfikowany, a powierzchnia bezpośrednio pod drzewami przeznaczona na miejsca postojowe dla samochodów osobowych i dostawczych. Nawierzchnia gruntowa została zastąpiona utwardzonym chodnikiem betonowym oraz nieprzepuszczalną nawierzchnią asfaltową jezdni. Pod powierzchnią betonu i asfaltu rozwijają się korzenie badanych drzew, nie mające wystarczającego dostępu do wody opadowej (odprowadzanej do kanalizacji burzowej) ani do tlenu niezbędnego do ich właściwego rozwoju.

Fot. 1 Obudowanie pnia nawierzchnią utwardzoną
(Fot. M. Waszkiewicz, stan z dn. 01. 07. 2012 r.)

Fot. 2 Obudowanie pnia nawierzchnią utwardzoną
(Fot. M. Waszkiewicz, stan z dn. 01. 07. 2012 r.)

Prowadzenie prac pod powierzchnią (naprawy instalacji podziemnych, przebudowy chodnika) wiązały się z uszkadzaniem i redukcją systemu korzeniowego drzew oraz pni drzew, które nie zostawały w sposób właściwy zabezpieczone na czas prowadzenia prac budowlanych.

 
Fot. 3 Brak zabezpieczenia drzew w trakcie prowadzenia prac budowlanych
(Fot. M. Bogdanowska, stan z dn. 21. 09. 2011 godz. 14:40)

 
Regularne prace pielęgnacyjne (wycinka suszu, drobne prześwietlanie i korekta koron) nie były prowadzone. Zimowe utrzymanie nawierzchni asfaltowej przy ulicy Rajskiej opierające się na posypywaniu solą drogową, doprowadziło do zasolenia gleby w bezpośrednim sąsiedztwie i zasięgu systemu korzeniowego drzew, a co za tym idzie do wystąpienia suszy fizjologicznej na tym obszarze. Wszystko powyższe skutkuje fatalną kondycją drzew i ich stopniowym zamieraniem.

 
Fot. 4 Błędy w pielęgnacji drzew – ogławianie gałęzi
(Fot. K. Wysocka, stan z dn. 14. 08. 2013 r.)

 
Fot. 5 Błędy w pielęgnacji drzew – ogławianie gałęzi
(Fot. K. Wysocka, stan z dn. 14. 08. 2013 r.)

Wykonane przycięcie drzew zostało przeprowadzone niezgodnie z bieżąca wiedzą w zakresie arborystyki, a mianowicie zastosowano zbyt dużą powierzchniowo korektę korony drzew Ponadto zupełnie niezgodnie z zasadami właściwej pielęgnacji drzew przeprowadzono ogławianie konarów, co skutkuje drastycznym ograniczeniem aparatu asymilacyjnego drzewa i w rezultacie jego osłabieniem zamiast spodziewanego wzmocnienia rośliny. Tak niefachowo wykonane prace pielęgnacyjne, udokumentowane na fotografiach 3 i 4, doprowadziły do dalszego pogorszenia się stanu drzew rosnących w ulicy Rajskiej.

Zalecane konieczne działania mające na celu poprawę stanu drzew w ulicy Rajskiej

Drzewa rosnące w ulicy Rajskiej są obecnie w fatalnej kondycji. Konieczne jest podjęcie natychmiastowych działań, zmierzających do poprawy stanu zdrowotnego drzew. Powinny to być działania rozłożone na dłuższy czas (wskazane jest wykonanie odpowiedniego opracowania zawierającego plan działań pielęgnacyjnych – wieloletniego operatu pielęgnacyjnego), wielokierunkowe, prowadzone z naciskiem na poprawę, a następnie ustabilizowanie środowiska glebowego w obszarze systemów korzeniowych drzew.

Pielęgnacja drzew w ulicy Rajskiej musi obejmować następujące działania:

  1. Coroczna kontrola stanu zdrowotnego drzew, przeprowadzana wiosną, po rozpoczęciu wegetacji – tak by możliwe było ocenienie pozimowych uszkodzeń.
  2. Wprowadzenie wobec drzew zabiegów pielęgnacyjnych – przeprowadzonych zgodnie z zasadami arborystyki przez wykwalifikowany personel i pod fachowym nadzorem dendrologa / chirurga drzew – usunięcie posuszu, usunięcie odrostów korzeniowych i z pnia (lipy) usunięcie ciał obcych z pni (zwłaszcza metalowych, typu pinezki, gwoździe, druty).
  3. Niedopuszczalne jest korygowanie koron drzew w sposób radykalnego cięcia (więcej niż 15% korony) gdyż prowadzi to do ograniczenia aparatu asymilacyjnego oraz zbyt dużych powierzchni ran, których osłabione drzewa nie będą w stanie zregenerować. Formowanie koron należy rozłożyć na kilka sezonów wegetacyjnych, zgodnie z zaleceniami operatu pielęgnacyjnego.
  4. Nie wolno ogławiać drzew, pozostawiać na drzewach posuszu przy jednoczesnym usuwaniu gałęzi zdrowych, pozostawiać na drzewach pozbawionych aparatu asymilacyjnego kikutów gałęzi.
  5. Ustabilizowanie środowiska glebowego opisane w punkcie poniżej, jest najważniejszym na chwilę obecną zabiegiem do przeprowadzenia w ulicy Rajskiej, celem zabezpieczenia drzew przed zamieraniem. Jest ono istotne zwłaszcza w przypadku rosnących w ulicy Rajskiej klonów pospolitych (Acer platanoides) które podczas wizji lokalnej w dn. 14. 08. 2013 r. wykazywały objawy przedwczesnego żółknięcia i zasychania liści.


Ustabilizowanie środowiska glebowego w ramach prac zmierzających do poprawy stanu zdrowotnego drzew w ulicy Rajskiej – zalecenia.


  1. Redukcja nadmiernego zagęszczenia gleby.
    Zagęszczenie gleby w strefie korzeniowej drzew przy ulicy Rajskiej powstaje na skutek ubijania wierzchniej warstwy gleby w wyniku nacisku samochodów parkujących w bezpośredniej bliskości pnia. Nienaturalny wzrost zagęszczenia podłoża skutkuje zniszczeniem struktury gruzełkowatej gleby, zmniejszeniem pojemności wodnej podłoża, zmniejszeniem zawartości tlenu w glebie, przy jednoczesnym zwiększeniu zawartości dwutlenku węgla, aż do wartości toksycznych.
    Nadmierna kompresja gleby hamuje całkowicie wzrost korzeni, gdyż ich środowisko życia staje się toksyczne. Powoduje to, w rezultacie, zamieranie całego drzewa.
    Glebę w bezpośrednim sąsiedztwie pnia – ze względu na prawdopodobny zasięg głównej masy korzeni drzew dorosłych absolutne minimum to promień 1,5 m od środka pnia – należy odsłonić usuwając wszelkie elementy betonowe. Po odsłonięciu gleby z elementów betonowych wierzchnią jej warstwę należy delikatnie spulchnić, najlepiej ręcznym kultywatorem, uważając jednocześnie by nie uszkodzić korzeni zalegających płytko pod powierzchnią. Wierzchnią, spulchnioną warstwę gleby należy ręcznie usunąć i w jej miejsce rozłożyć warstwę gleby urodzajnej – najlepiej podłoża uniwersalnego dla drzew i krzewów ozdobnych. Nie może to być gleba gliniasta ani torf.
    Odsłonięty obszar gleby należy zabezpieczyć tak, by gleba nie uległa ponownej kompresji oraz by była możliwość przenikania do gleby wody opadowej. W tym celu można zastosować żeliwną osłonę zabezpieczającą.
W przypadku drzew o korzeniach wypiętrzających się ponad powierzchnię warto rozważyć założenie systemu w którym osłona składa się z niewielkich elementów ułożonych koncentrycznie – dzięki temu umożliwia zdejmowanie kolejno wewnętrznych kręgów elementów w miarę potrzeby [6].

Zamiast stosowania żeliwnych krat, glebę można zabezpieczyć poprzez zbudowanie krawężników wokół niecki przy pniu drzewa, wyniesionych min 20 cm nad poziom otaczającej nawierzchni. Skutecznie zniechęca to kierowców do parkowania „na pniu”. Podczas wykonywania niecki konieczna jest ostrożność, aby nie poranić korzeni podczas układania krawężników. Nieckę należy obsadzić płytko korzeniącymi się, odpornymi na niesprzyjające warunki środowiskowe roślinami wieloletnimi (np. odpornym na skrajne warunki siedliskowe jałowcem odmiany 'Green Carpet').

Wydatnie poprawiającym środowisko wzrostu drzew rozwiązaniem jest zamontowanie w nawierzchni zasilaczy grawitacyjnych, grawitacyjno-wymuszonych lub wymuszonych, dzięki którym gleba jest napowietrzana i nawadniana.
Ponadto obszar gleby w pobliżu drzew należy koniecznie zabezpieczyć przed parkowaniem samochodów osobowych i dostawczych, które są sprawcami zagęszczenia gleby. W tym celu należy ułożyć wysokie krawężniki oddzielające jezdnię od chodnika na długości ułożonej kraty zabezpieczającej + min. 20 cm z każdej strony (np. dla powyżej proponowanej kraty będzie to 210 cm).
  1. Zbyt mała pojemność gleby do właściwego ukorzenienia. Minimalna objętość gleby dla zachowania niepogorszonego stanu zdrowotnego drzew to 30 m3. [7] W przypadku mniejszej objętości gleby pozostającej do dyspozycji drzewa – jak ma to miejsce w ulicy Rajskiej – należy opracować reżim nawadniania dla drzewa w okresie przedłużających się upałów i suszy. Nawadnianie należy przeprowadzać w godzinach rannych.
  2. Nawadnianie w okresie suszy
W trakcie upalnego lub też bezdeszczowego lata koniecznym jest podlewanie drzew wodą dostarczaną beczkowozem. Aby właściwie przeprowadzić zabieg podlewania, wcześniej musi zostać przeprowadzony zabieg redukcji nadmiernego zagęszczenia gleby (by woda nie spływała powierzchniowo do kanalizacji burzowej, lecz zasilała strefę włośnikową korzeni) oraz zwiększenie pojemności gleby, zgodnie z pkt. 2 niniejszych zaleceń.





Opracowanie inż. Katarzyna Wysocka

czwartek, 6 czerwca 2013

Każde osiedle musi mieć park - część I


Tytuł jest rzecz jasna przerysowaniem - oczywistym jest, że nie każde osiedle może mieć park z prawdziwego zdarzenia. Rzecz jednak w tym, by w nowo powstającej zabudowie miejskiej planować jak najwięcej zieleni, oraz nie niszczyć tej już istniejącej, bowiem zieleń miejska ma kluczowe znaczenie dla zdrowia i komfortu życia mieszkańców.
Kraków rozwija się bez sensownej koncepcji urbanistycznej; w nowej zabudowie mieszkaniowej dominują niewielkie osiedla z blokami gęsto upakowanymi na małej powierzchni - deweloperom szkoda miejsca na parkingi, place zabaw, zaś zieleń uważają za zupełnie zbędną. Jeśli jest zieleń to w postaci trawniczka 2 x 2 metry, który prędzej czy później zostanie rozjechany przez parkujące samochody.
W ten sposób na mapie miasta powstają betonowe enklawy (nowy Ruczaj, Górka Narodowa) nieprzyjazne dla ich mieszkańców. Regułą jest również budowa osiedli domów jednorodzinnych, na których to osiedlach nie zaprojektowano ani jednego drzewa!
Zanim podejmę temat sposobu zagospodarowania zieleni miejskiej i osiedlowej, chciałabym przeanalizować plusy z jej posiadania w mieście. Bo minusy są chyba znane każdemu – to koszty sadzenia i pielęgnacji, konieczność częstszego sprzątania (głównie opadających jesienią liści), zajmowanie miejsca potencjalnej zabudowy lub miejsc parkingowych.
Przede wszystkim dla większości mieszkańców walory prozdrowotne miejskiej zieleni są nie do przecenienia:
  • zieleń poprawia jakość miejskiego powietrza: wzbogaca go w tlen (10 metrowe drzewo, typowe liściaste miejskie drzewo alejowe, produkuje średnio 118 kg tlenu/rok.), latem chłodzi powietrze i zwiększa jego wilgotność (duże alejowe drzewo wyparowuje do 450 litrów wody dziennie), oczyszcza z amoniaku, dwumetylobenzenu i formaldehydu.
  • zieleń poprawia bezpieczeństwo - badania holenderskie (powtórzone na uniwersytecie w Chicago) wykazały, że posadzenie drzew wśród budownictwa wielorodzinnego obniża poziom agresji wśród mieszkańców o ok. 52% [1]

  • tereny zielone w przestrzeni miejskiej mają wpływ na rozwój aktywności społecznej wśród mieszkańców oraz zacieśnianie więzów międzysąsiedzkich i powodują ich wzrost o 83% w powrównaniu z grupą kontrolną [2]

  • roślinność obniża poziom stresu u mieszkańców miast.

  • tereny zielone sprzyjają aktywności fizycznej mieszkańców miast, na każdym poziomie wiekowym. To nie tylko możliwość odbywania spacerów i joggingu, ale również wspólnej zabawy na trawie (gra w piłkę, kometkę, gry zespołowe).

Tereny zieleni mają bardzo duży, pozytywny, wpływ na dzieci i młodzież. W szeregu badań prowadzonych od 2000 roku udowodniono, że:

  • u dzieci dotkniętych ADHD (oraz generalnie u dzieci nadpobudliwych psychoruchowo), po ekspozycji na zieleń zaobserwowano zmniejszone nasilenie objawów, a regularny kontakt z zielenią pozwalał zmniejszyć dawki leków przeciw nadpobudliwości [3]

  • dzieci miejskie, mieszkające w otoczeniu zieleni wykazują się lepszą pamięcią, koncentracją, kreatywnością i zwiększonymi możliwościami analitycznymi niż dzieci mieszkające w “betonowej pustyni"[4], a co za tym idzie są spokojniejszymi, lepszymi uczniami osiągającymi wyższe wyniki w nauce.
Nie do przecenienia są również walory estetyczne zieleni miejskiej - odpowiednio dobrane gatunki i odmiany drzew podkreślają urodę architektury i dają mieszkańcom miast możliwość cieszenia oczu ładnym pokrojem, spektakularnym kwitnieniem, ciekawymi jesiennymi przebarwieniami.W przypadku dzieci elegancko i interesująco skomponowane zestawienia roślin kształtują poczucie estetyki wśród najmłodszych i uwrażliwiają ich na szeroko rozumiane “problemy natury”, co wkracza już w obszar edukacyjny. Dla wielu miejskich dzieci tereny zielone, choćby najmniejsze, są jedynym codziennym kontaktem z przyrodą. Dzięki różnorodności gatunków można uczyć dzieci ich rozpoznawania; dzięki nim mają też one możliwość obserwacji ptaków i owadów oraz przebiegu pór roku.
Mówiąc o zieleni miejskiej nie sposób nie dostrzec również pozytywnych aspektów ekonomicznych:
  • korony drzew rosnących przy ulicach, ocieniając je chronią asfalt przed przegrzaniem, co wydłuża trwałość nawierzchni z ok. 7 do ok. 20 lat. Daje to wymierną korzyść ekonomiczną oraz użytkową (ograniczenie remontów a co za tym idzie uciążliwości dla mieszkańców).
  • wzrost wartości nieruchomości w pobliżu których zlokalizowane są drzewa i zadbana zieleń miejska – potencjalny nabywca chętniej i szybciej zdecyduje się na zakup nieruchomości z widokiem na zieleń; takie domy i mieszkania osiągają też z reguły wyższą cenę niż te położone w obszarze zieleni pozbawionym.



[1] F. E. Kuo, W. C. Sullivan “Agression and violence in the inner city: impacts of environment via mental fatigue” [w] “Environment and Behaviour” 2001; 33 (s. 543-571)
[2] W.C.Sullivan “The fruit of urban nature: vital neighbourhood spaces” [w] “Environment and Behaviour”. 2004, 35 (s. 678-700)
[3] F. E. Kuo, A. F. Taylor “A potential natural treatment for attention deficyt/hyperactivity disorder; evidence from a national study” [w] “American Journal of Public Health”, 2004, 94 (s. 1580-1586)
[4] N.M. Wells “At home with nature: effects of greenness on children's cognitive functioning” [w] “Environment and Behaviour” 2000, 32, (s. 775-795)

poniedziałek, 27 maja 2013

Kwiaty na deser

Kwiaty w kuchni nie są może jakoś wybitnie popularne, może oprócz kwiatów w cukrze, używanych do dekoracji słodkich wypieków Jedzenie kwiatów to nie jakaś niezwykła fanaberia - nikt się specjalnie nie dziwi, gdy powiemy, że jedliśmy brokuły lub kalafiora, więc nikt też nie powinien być zaskoczony, że i inne kwiaty są (bywają) jadalne.

Kwiatów możemy używać w kuchni bezpośrednio - do jedzenia, lub do dekoracji potraw. Trzeba uważać i mieć absolutną pewność, że spożywamy ten konkretny, jadalny gatunek. Na początek nie zjeść za dużo, gdyż mimo iż są pyszne, żołądek może na nie różnie zareagować - w końcu to nowość w diecie i nie jest do nich przyzwyczajony.

Gatunków jadalnych jest dość sporo, poniżej spis tylko tych, które jadłam i wciąż żyję ;)

- nasturcja - pojedyncze płatki, ze względu na lekko pieprzny smak i piękny kolor stanowią świetny dodatek do sałatek

- czosnek - fioletowe kwiatuszki są rewelacyjnym dodatkiem do sałatek, też majonezowych - smakują cebulowo

- róża - płatki róży w cukrze, konfitura z róży do nadziewania pączków - poezja.

- koniczyna - bardzo słodka

- nagietki - lekko gorzkie w smaku, pięknie barwią potrawy (np. biszkopt) na żółto.

- floksy (płomyk wiechowaty) - używałam wyłącznie do dekoracji, ale ponoć jest jadalny.

Oto moje ciasto z dekoracją z floksów:



- robinia (akacja) - wyśmienity aromat, słodkie i delikatne w smaku.

Mój przepis na kwiaty akacji w cieście, z miodem i bitą śmietaną

6 kiści kwiatowych
2 jajka
szklanka mleka (mniej więcej)
250 ml śmietanki 30%
mąka pełnoziarnista (około 1 szklanki)
1 laska wanilii (miąższ)
miód (najlepiej akacjowy, dla lepszego efektu)
łyżka masła

 Kwiaty trzeba dokładnie opłukać i osuszyć na papierowym ręczniku.
Oddzielić żółtka od białek. Białka ubić na sztywną pianę
Żółtka wymieszać z mlekiem, łyżką śmietanki, miąższem wanilii i mąką - mąkę dodawać stopniowo - tyle, by uzyskane ciasto było lekko lejące się, ale nie za rzadkie. Takie trochę bardziej gęste niż na naleśniki :)
Do tak przygotowanego ciasta dodać ubite biaka, wymieszać.
Na patelni rozgrzać masło - uważać, by się nie przypaliło, tylko roztopiło i "zapieniło".

Kiście kwiatowe zanurzać w cieście i układać na patelni.
Smażyć na bardzo delikatnym ogniu, z obu stron, aż do lekkiego zrumienienia.


W czasie gdy "placki" się smażą, resztę śmietanki ubić na sztywno, bez cukru.
Zdjąć placki z ognia, rozłożyć na talerze. Polać miodem, na wierzch wyłożyć ubitą śmietankę i posypać wiórkami czekoladowymi, dekoracyjnymi cukrowymi maczkami etc.

Są przepyszne!